Kiedy chcemy komuś powiedzieć coś miłego o Marysi, bardzo łatwo wpaść w pułapkę podwójnego i. Forma Marysii – choć może wydawać się logiczna – jest błędem ortograficznym, którego warto się wystrzegać.
Skąd pochodzi ta pomyłka? Wiele osób myśli schematem: skoro imię kończy się na -ia, to w odmianie pojawi się -ii. Taki schemat działa jednak tylko w przypadku wyrazów, w których przed końcówką -ia stoi samogłoska – jak np. Sofia czy Maria (dopełniacz: Sofii, Marii).
Marysia należy do innej grupy: zakończenie -ia poprzedza tu spółgłoska (s). W takich przypadkach zasada polskiej fleksji jest jednoznaczna – w odmianie wystarczy jedno -i. Dlatego mówimy i piszemy Marysi, a nie Marysii. Tak samo odmieniamy inne imiona i rzeczowniki o tej samej budowie, np. Kasia – Kasi, Zosia – Zosi czy linia – linii (tu jednak przed -ia stoi samogłoska, więc piszemy linii).
Prosta wskazówka: zawsze sprawdź, co stoi tuż przed końcówką -ia. Spółgłoska? Piszesz jedno i. Samogłoska? Piszesz dwa i.













