Czy zdarzyło ci się zawahać przy kasie w sklepie, zamawiając wędlinę lub sery? Forma sto gramów bywa mylona z potocznym sto gram, które choć powszechne w mowie codziennej, jest błędem gramatycznym.
Reguła jest prosta: liczebniki takie jak pięć, dziesięć, dwadzieścia, sto czy tysiąc wymagają, aby następujący po nich rzeczownik przyjął formę dopełniacza liczby mnogiej. Innymi słowy, rzeczownik musi odpowiadać na pytanie 'czego?’. Zapytaj więc: sto czego? – sto gramów. Końcówka -ów pojawia się tu nieprzypadkowo – to właśnie ona charakteryzuje dopełniacz liczby mnogiej rzeczowników zakończonych spółgłoską twardą, taką jak 'm’ w wyrazie 'gram’.
Analogicznie działają pokrewne jednostki miary: pięć kilogramów, dwadzieścia dekagramów, sto miligramów. Wszędzie tam, gdzie liczebnik należy do grupy wymagającej dopełniacza, końcówka -ów jest obowiązkowa.
Forma sto gram to błąd wynikający z uproszczenia językowego – mówimy tak potocznie, bo jest krócej i wygodniej, ale w piśmie i w starannej komunikacji zawsze wybieramy sto gramów.














