W języku od dawna można zauważyć niechlubną tendencję do traktowania słowa ciężko jak synonimu wyrazu trudno. Tymczasem wyrażenia typu: ciężko powiedzieć, ciężko stwierdzić, ciężko zrozumieć są błędne. Poprawnie powiemy: trudno powiedzieć, trudno stwierdzić, trudno zrozumieć. Podobnie będzie w wypadku trudnej sytuacji rodzinnej (nie ciężkiej) czy trudnej zagadki do rozwiązania (nie ciężkiej).

Jeszcze kilka lat temu od komentatorów sportowych słyszeliśmy najczęściej o trudnym/niełatwym meczu lub trudnej/niełatwej sytuacji, w jakiej znalazła się drużyna. Z założenia mniej świadomi poprawności językowej sportowcy wypowiadali się już na temat ciężkiej sytuacji albo ciężkiego meczu. Dzisiaj tę drugą – niepoprawną i nielogiczną przecież (o czym zaraz) formę wybierają już właściwie wszyscy, nie wyłączając znanych i doświadczonych dziennikarzy.

Na pytanie „Jak ci się to udało (np. zdobyć tę książkę)?”, otrzymujemy zazwyczaj lakoniczną odpowiedź „Ciężko było…”. Naprawdę? Było Ci ciężko? Podczas poszukiwań lektury spadło na Ciebie kilkadziesiąt kilogramów… czegoś i musiałeś nieść to… coś przez całą drogę do biblioteki? A może chciałeś powiedzieć, że w trzech kolejnych bibliotekach nie było pozycji, której szukałeś i znalazłeś ją dopiero w czwartej? No więc… zadanie okazało się TRUDNE.

Ciężka może być kobieta, która cierpi na nadwagę (jeśli niełatwo jest Ci się z nią porozumieć, jest po prostu trudna); ciężka jest też pełna „niezbędnych rzeczy” walizka, którą zabiera w podróż Twoja żona; wreszcie – ciężkimi można nazwać torby, które dźwiga ta Twoja żona z supermarketu do domu. Czy widzicie już różnicę między trudnością a ciężkością?

średnia ocen - 5.00
liczba głosów - 9

Skomentuj