Do korków z matmy czy z fizyki, szczególnie w wypadku dużych miast, takich jak Wrocław, już przywykliśmy. W końcu są to przedmioty, z którymi mało kto nie ma problemów (włącznie z umysłami ścisłymi). Podobnie jest z językami obcymi. Dodatkowe zajęcia z angielskiego czy niemieckiego? Czemu nie? W końcu nawet kiedy zna się dobrze jakiś język, zawsze można poznać go lepiej, a wiedza nie będzie „zmarnowana”, bo istnieje duża szansa, że wykorzysta się ją już poza murami szkoły.

Trochę inaczej wygląda sprawa w przypadku korepetycji z polskiego. Spotkałam się z opiniami, że „jeśli twoje dziecko chodzi na korki z polskiego, jest idiotą”, „przecież języka polskiego można nauczyć się samemu”, a „każdy jest w stanie przeczytać Pana Tadeusza i jakieś tam inne Dziady”. Jako osobie udzielającej korepetycji z polskiego we Wrocławiu nie pozostaje mi nic innego jak obalić tego typu teorie. Dlaczego więc korepetycje z polskiego mają sens? Argumenty przedstawiam poniżej 😉

Po pierwsze – matura z języka polskiego to obowiązkowe dwa egzaminy (matura ustna i matura pisemna podstawowa) oraz jeden dobrowolny (matura pisemna rozszerzona). Warto więc zadbać o dobre wyniki dwóch bądź nawet trzech testów, które będą widoczne na świadectwie dojrzałości.

Po drugie – podczas egzaminu dojrzałości wymaga się od uczniów nie tylko umiejętności pisania wypracowań, znajomości lektur i wydukania trzech mniej lub bardziej sensownych zdań na temat jakiegoś wiersza. Uczniowie muszą myśleć przekrojowo, łączyć ze sobą wiadomości z różnych epok i lektur, umieć wyrazić swoje zdanie na temat otaczającego świata tak, żeby nikogo nie urazić, a jednocześnie potrafić uargumentować swoje racje. Czy korepetycje z polskiego u doświadczonego nauczyciela nie wydają się zatem trafionym pomysłem w przypadku nieukształtowanych jeszcze nastoletnich umysłów? I czy tego typu umiejętności nie przydadzą nam się po szkole, po studiach i jeszcze dużo, dużo później?

Po trzecie – matura, zupełnie jak każdy mundial, to balonik, który dmucha się na długo przez egzaminami. Dzieciaki są najzwyczajniej zestresowane i działają, uczą się w panice, co nie przynosi wymiernych efektów. Dobrze więc przyjść do kogoś, kto nie nauczy się niczego za nich, ale wskaże dobrą drogę, wytknie błędy, pochwali za ciężką pracę i… uspokoi 😉

Po czwarte – dorośli ze szkoły pamiętają zazwyczaj twórczość Mickiewicza i Sienkiewicza i wydaje im się, że cała matura kręci się wokół Pana TadeuszaKrzyżaków. Tymczasem wcale nie jest tak łatwo. Ten, kto przeczytał Ferydurke Gombrowicza i Szewców Witkacego i od razu był gotowy do omawiania zawartych w tych lekturach sensów, niech pierwszy rzuci kamień… Ja pamiętam, że jako dziewiętnastolatka (już wtedy świadoma swojej polonistycznej kariery we Wrocławiu w niedalekiej przyszłości) rzuciłam… wypocinami (jak mi się wtedy wydawało) Gombrowicza o ścianę, a kiedy owe wypociny spadły na podłogę, skakałam po nich kilka razy, bo tak bardzo nie rozumiałam, co autor miał na myśli. O jakże wtedy nienawidziłam Gombrowicza! Warto chyba oszczędzić tego dziecku i wysłać je do kogoś, kto pokaże, że Gombrowicz wielkim pisarzem był…

I wreszcie, po piąte – wiedza, którą uczeń zdobędzie na korkach z polskiego, może przydać mu się nie tylko w szkole i podczas matury, ale też w późniejszym życiu. Jak załapie najprostsze zasady pisania tekstów, nie będzie dla niego problemem stworzenie pisma z reklamacją butów. Ba! Sam napiszę swój licencjat, a później magisterkę, nie opóźniając sprawy o cztery lata. Ponadto chyba lepiej, żeby Twoje dziecko „włączało” zamiast  „włanczać”, bo są tacy (znam osobiście), którzy mogą przekreślić intelekt człowieka za tego typu językową usterkę.

Znajdą się oczywiście osoby, którze dalej będą twierdzić, że korki, szczególnie te z polskiego, to pomysł dla leniwych. Według mnie to zajęcia dla każdego, kto chce więcej teraz, na maturze i później 😉 Zapraszam więc już dzisiaj (mimo że wakacje dopiero się zaczęły) wszystkich zainteresowanych na korepetycje z języka polskiego we Wrocławiu!

średnia ocen - 5.00
liczba głosów - 5

Skomentuj

Kategorie: Kultura