Dzisiaj o komplikowaniu sobie życia. Oczywiście językowego życia. W poście chciałabym zaapelować, żebyśmy w codziennych rozmowach z mamą, babcią, koleżanką w szkole, kolegą z pracy czy ekspedientką w warzywniaku nie silili się na, uwierzcie mi, nieadekwatną do sytuacji erudycję. Mówmy prosto i konkretnie. Kancelaryjności nie szczędźmy sobie, pisząc list do urzędu. Trochę naukowości na pewno nie zaszkodzi w pracy magisterskiej. A na poetyckość jest miejsce w liście miłosnym do ukochanej. W języku codziennym – im bardziej neutralne będzie Nasze słownictwo, tym lepiej. Poprzyjmy te moje „pretensje” kilkoma przykładami, z jakimi niejednokrotnie się spotkałam.

  • Posiadam torebkę, posiadam psa, posiadam dar przekonywania – Nie, nie posiadasz, Ty je po prostu masz, bo rzeczy zwykłe, niemające wielkiej wartości mamy. Posiadanie nie jest raczej przeznaczone dla tekstów mówionych. Wyjątkiem może być sytuacja, w której – uwaga – jesteśmy w posiadaniu czegoś drogocennego, np. brylantowej kolii. Ale i tak, kiedy chwalimy się koleżance, że mąż na rocznicę uszczęśliwił Nas takim prezentem, lepiej jest dać znać, że się tę biżuterię ma niż posiada.
  • Współmałżonek, współmałżonka – Wyrazy te przeznaczone są wyłącznie dla stylu urzędowego (i nie ma wyjątków). Podobnie jest z jeszcze częściej używanymi w mowie małżonkiem małżonką. Wymienione słowa mają oficjalny wydźwięk. Możemy więc powiedzieć na konferencji prasowej, że do Warszawy przybył wczoraj prezydent Japonii z małżonką. Ale kiedy opowiadamy sąsiadowi spod trójki o wakacjach, komunikujemy nieskomplikowanie, że wróciliśmy z żoną z Mazur.
  • Dokonać nabycia na drodze kupna – To chyba mój ulubiony przykład ilustrujący, jak niektórzy marnują czas swój i swoich rozmówców na niepotrzebnym rozbudowywaniu komunikatu. Dokonać nabycia na drodze kupna = dokonać nabycia drogą kupna = nabyć drogą kupna = dokonać kupna = kupić. Jak widać, czasem możemy powiedzieć dokładnie to samo, używając jednego słowa zamiast pięciu i takie rozwiązania zdecydowanie polecam.

Pamiętajmy, że w języku, szczególnie mówionym, więcej nie znaczy lepiej, a to, co jest bardziej skomplikowane, nie brzmi mądrzej. Wręcz przeciwnie. Sztuką jest mówić prosto o rzeczach trudnych. A czy Was szczególnie irytują jakieś pseudoerudycyjne słowa wplątane w wypowiedzi mądralińskich znajomych? Dajcie znać.

średnia ocen - 5.00
liczba głosów - 11

Skomentuj