Polonista to ktoś, kto:

  1. Przez całe studia ma koszmary, w których w jednej ręce trzyma dyplom magistra, a drugą miesza frytki, bo właśnie dostał pracę w fast foodzie.
  2. Oburza się na nurtujące wszystkich pytanie: „A co ty właściwie będziesz robić po tych studiach!?”.
  3. Jeszcze bardziej drażni go inne pytanie: „I co, zostaniesz nauczycielem polskiego?”. Od razu odpowiem – ja nie wykluczam. Jeśli więc Twoje dziecko wróci kiedyś ze szkoły do domu z płaczem, opowiadając o wrednej, czepialskiej babie, która nie dość, że każe coś czytać, to jeszcze wymaga, żeby to rozumieć, a na dodatek z lekcji na lekcję zadaje zadania domowe, a potem (bezczelna) je sprawdza, to wiedz, że czas, w którym Twoja latorośl spędzi w szkole średniej, może się wydłużyć, bo nieszczęśliwie trafiła na mnie.
  4. Jest w stanie poprawić każdą Twoją wypowiedź.
  5. Potrafi ładnie się wysłowić – wersja optymistyczna.
  6. Mówi tak, że nikt nie wie, o co mu chodzi – wersja prawdziwa. A dlaczego? A dlatego, że kiedy Ty masz mieszane uczucia, polonista ma do czegoś ambiwalentny stosunek. Ty wpadasz na pomysł, polonista na koncept. Ty pytasz o znaczenie jakiegoś wyrazu, polonista opowiada Ci o semantyce tego leksemu. Dla Ciebie coś jest jednoczesne, dla polonisty synchroniczne. Ty mówisz, że się narobiłeś i nic z tego nie masz, polonista odpowiada, że Twój trud był daremny. Polonista przeprasza za użyty kolokwializm, a Ty nie wiesz za co te przeprosiny…
  7. Kiedy dzwonisz do jakiegoś znajomego polonisty z pytaniem: „A poprawnie to jest x czy y?”, on odpowiada monologiem, w którym zawiera wszystkie zbędne, nieinteresujące Cię informacje: dlaczego tak jest; a że są wyjątki; a że x jest lepiej, ale y też można; no i kiedy można y, a kiedy wyłącznie x. Na koniec dodaje, że to wszystko jest historycznie uzasadnione i wypowiada jeszcze kilka podrzędnie złożonych zdań (a jakie to są zdania, wie tylko on). No i za nic nie jest w stanie zrozumieć, że Ciebie usatysfakcjonowałaby odpowiedź, że „X jest okej”.
  8. Przewraca oczami, kiedy ktoś zadaje mu pytanie z serii: „A czy to jest poprawnie?”, a w rzeczywistości skacze z radości i myśli: „Wiedziałem, że kiedyś mi się to do czegoś przyda!”.
  9. Nigdy się nie przyzna, że nie przeczytał „Potopu”, albo że nie przebrnął przez „Nad Niemnem”, bo bardzo się tego wstydzi.
  10. Nidy nie powie na głos: „Poszedłem na te studia, bo chciałem zostać sławnym pisarzem”.

Znacie jakiś polonistów? Wpasowują się w ten opis?

średnia ocen - 5.00
liczba głosów - 10

Skomentuj

Kategorie: Kultura