Dlaczego nie można zaczynać maila od „Witam”?
Jak należy zacząć wiadomość mailową? Jakich użyć słów na powitanie w mailu? Dlaczego słowo „witam” jest w wielu przypadkach niegrzecznym przywitaniem?
Jak należy zacząć wiadomość mailową? Jakich użyć słów na powitanie w mailu? Dlaczego słowo „witam” jest w wielu przypadkach niegrzecznym przywitaniem?
Czasem najzwyczajniej nas ponosi i mówimy do siebie co najmniej brzydko i z przesadą. Granice naszej wrażliwości są jednak różne – to samo jednego obrazi, na drugim nie zrobi wrażenia, a trzeciego rozbawi. A jak jest z „debilem”, „imbecylem” i „idiotą”?
A priori, ad rem, de facto, et cetera, nomen omen, notabene, pro bono, sensu stricto - co oznaczają te łacińskie słowa i zwroty? Czy warto z nich korzystać? W jakich sytuacjach możemy używać łacińskich wtrąceń?
Język wpływa na nasze myślenie. Dzieje się tak, bo jako rodowici jego użytkownicy nie zastanawiamy się nad sensem każdego wypowiedzianego słowa, wyrażenia czy zwrotu. Jakie „prawdy” bezrefleksyjnie wbijamy sobie do głów?
Zabawne wpadki komentatorów sportowych. Największe gafy i dwuznaczne wypowiedzi osób relacjonujących wydarzenia sportowe. Jak silne sportowe emocje wpływają na język?
Dużo mówi się na temat tego, że Polacy mają braki w kwestiach poprawności językowej. Okazuje się, że o takich brakach możemy również mówić w związku z polszczyzną jako taką. Przykłady w poście.
Polacy słowo zajebiście traktują przesadnie pobłażliwie. Można stwierdzić, że stawiają je na równi z „kurczę”, „kurde” i „cholera” lub też, że uważają, iż wyraz ten nic wspólnego z wulgarnością nie ma. Rozumowanie to jest błędne.
Niejednokrotnie spotkałam się z oburzeniem uczniów szkół średnich w związku z nazywaniem ich nauczycieli profesorami. Czy pretensje są słuszne? A może nazywanie magistra profesorem jest językowo uzasadnione?
Kiedyś: „tragedia” i „dramat”. Dzisiaj: „masakra”, „miazga”, „nokaut”, „katastrofa”, „kontra”. Dlaczego większość naszych komunikatów jest zbudowanych na sensacji? Do czego może prowadzić to zjawisko?
Chyba każdy ma „jakieś takie swoje ulubione słówka”, które często wplątuje w wypowiedzi. Są jednak wyrazy nagminnie powtarzane przez nas wszystkich (albo prawie wszystkich). Dzisiaj właśnie o nich.
W dzisiejszym poście nie opowiem o przekleństwach na „ch”, na „k” i na „p”, które przyszły Ci na myśl. Chociaż nie wykluczam, że kiedyś i takie rozważania będziecie mogli tu znaleźć.
Dlaczego, skoro schodzimy po schodach, nie wchodzimy po wchodach? Fragment kobiecego stroju zwany spódnicą noszony jest na wierzchu, a nie pod spodem. Czy powinniśmy zatem nazywać go wierzchnicą?